pani psycholog

Wiosenne porządki

Wiosenne porządki, czyli jak odzyskać radość
pani psycholog

Agnieszka Zając

Wiosna już nieśmiało puka do naszych drzwi, więc pora na porządki. Porządki w ogrodzie, w garderobie. Bardzo lubię ten czas, kojarzy mi się z odświeżeniem i lekkością, choć żeby ta lekkość się pojawiła, to trzeba najpierw trochę napocić. I pomyślałam sobie w tym roku, że skoro każdej wiosny zabieramy się do porządków, by odgracić swoje mieszkania, to może przydałoby się zrobić też podobne porządki… w głowie i duszy?

Jednak te szufladki, w których pochowaliśmy bolesne doświadczenia, toksyczne relacje otwieramy mniej chętnie. Rzadziej porządkujemy cierpkie wspomnienia, uprzedzenia czy blokujące przekonania. Posprzątać w piwnicy jest znacznie łatwiej. Ale te wszystkie śmieci, które trzymamy w głowie mają na nas znacznie większy wpływ niż sterta brudnych naczyń. Tymczasem jest to aspekt nie mniej ważny, jeśli nawet nie najważniejszy. Co z tego, że będziemy mieli podłogi wypolerowane tak, że śmiało można z nich jeść, kiedy jednocześnie w naszym wnętrzu jest totalny śmietnik?

Jeśli dusza to ogród, to każdy z nas na swój sposób jest ogrodnikiem. Każdy ma inny staż ogrodniczy, inne upodobania i sposoby pielęgnacji roślin. Odmienne są także efekty, jakie w uprawie uzyskuje każdy z osobna. Jak wygląda Twój ogród? Czy najważniejsze rośliny mają przestrzeń i dostęp do słońca czy może są przytłoczone chwastami?

Jakie chwasty rozpoznajesz?

Nadmiar rzeczy, nadmiar zadań, cudze oczekiwania, toksyczne relacje, niespełnione ambicje czy tłumione od lat emocje i słowa?

Porządki polecam rozpocząć od informacji i komunikatów, które do Ciebie docierają każdego dnia. Zastanów się czy dodają Ci one energii czy raczej ją odbierają.
Obecnie codziennie pochłaniamy tak ogromną dawkę informacji o jakiej nawet nie śniło się ludziom 10 lat temu. Z tradycyjnych mediów, z social-mediów, blogów, podcastów, książek. Zastanów się, które wiadomości są Ci naprawdę potrzebne. I czy ta wiedza faktycznie jest zdrowa i wartościowa dla twojego ciała, ducha i umysłu?

Zrób dokładny przegląd tego, co do Ciebie trafia – co obserwujesz na Facebooku i Instagramie? Z ilu mailowych subskrypcji nie korzystasz, tylko zaśmiecają Ci skrzynkę? Weź pod lupę radio i telewizję – czy to co tam słyszysz napawa Cię chęcią do życia czy raczej masz ochotę nakryć głowę kołdrą i nie wychodzić na światło dzienne?

Mózg ma to do siebie, że sam się nie wyłączy. Jeśli na bieżąco dostarczasz mu mniej i bardziej ważnych informacji do przepracowania, on z chęcią to zrobi. Pytanie tylko po co?

Znajdź każdego dnia chwilę, by zaserwować swojemu umysłowi dokładnie to na co zasłużył. Odpoczynek! Możesz do tego wykorzystać medytację, spacer na łonie natury lub intensywny trening. Całą sobą zaangażuj się w zabawę z dzieckiem lub plecenie makramy. Zajmij się czymś twórczym nie związanym z codziennymi obowiązkami.

Odśwież swoją codzienną rutynę. 

Na co dzień zwykle poruszamy się stałymi ścieżkami. Co ma swoje dobre i złe strony. Z jednej: pomaga nam osiągnąć wyznaczone sobie cele. Z drugiej jednak: potrafi sprawić, że popadamy w stagnację i zapominamy spytać sami siebie, czy to co robimy, ma sens. Nie prowadzaj sama siebie na smyczy, skoro wcale nie musisz tego robić.
Jeśli masz wrażenie, że żyjesz na autopilocie i nie zastanawiasz się nad tym co robisz – czas to zmienić. 

Pozbądź się tego, co Ci ciąży

Ciążyć nam może nie tylko nadmiar rzeczy, ale również nasz bagaż emocjonalny.

Są rzeczy, które po prostu leżą nam na sercu czy wątrobie. Pokłóciliśmy się z bliską osobą i teraz nikt nie garnie się do tego, by wyciągnąć rękę jako pierwszy. Zawiedliśmy przyjaciela, ale wstydzimy się okazać skruchę i przeprosić.
Ciążyć mogą nam również obowiązki, które niekoniecznie lubimy, Od niektórych raczej nie da się uciec, ale są też rzeczy które robimy, choć wcale nie musimy. Do tej listy należą np. spotkania ze znajomymi, za którymi niekoniecznie przepadasz, jednak stały się one częścią rutyny i po prostu “głupio odmówić”. Albo koleżanka, która uwielbia obarczać Cię swoimi problemami, opowiadać o tym jak w życiu jest ciężko i że nigdy nic jej się nie uda.

Lęki i obawy. Większość tego czego się boimy i czym się martwimy nigdy się nie wydarzy. Choroby, kataklizmy czy wypadki potrafią w jednej minucie zepsuć nasz spokój. Czasem niepotrzebnie się nakręcamy myślami „to mogło spotkać mnie”. Ale nie spotkało. I szansa na to, że spotka też jest znikoma. Bywa, że taka jedna negatywna myśl zaczyna nakręcać spiralę i cały dzień psujemy sobie tylko przez to, że nie zatrzymaliśmy w odpowiednim momencie naszej bujnej wyobraźni. Wiosną czerp siłę ze słońca, jego ciepła i przyjemności. W każdej negatywnej rzeczy znajdź pozytywną stronę, przecież w końcu zima się skończyła.

Są też obciążniki, które ciągną się latami. Nasze wewnętrzne dziecko pragnie aprobaty, jednak nie starcza nam odwagi, by się do tego przyznać przed samym sobą, dlatego podejmujemy kolejne wyzwania, zdobywamy kolejne tytuły, aby poczuć się wystarczająco dobrą.
Wszystko to wlecze się za nami i utrudnia nam stawianie śmiałych kroków w przyszłość. Dlatego im szybciej je rozwiążemy, tym lepiej dla naszego samopoczucia.

„Gdy umysł człowieka staje się czysty,
Jego otoczenie także staje się czyste.”

-Budda

Dlatego może tej wiosny podejmiesz się zupełnie wyjątkowych porządków – wielkich porządków w swojej głowie i sercu?

Część niepotrzebnych schematów wyrzucisz, część odłożysz na swoje miejsce. Odkurzysz marzenia, cele, plany. Opłuczesz i rozpuścisz  nagromadzone trudne emocje i konflikty. Przewietrzysz i wpuścisz do środka nową energię, inspirację, zapał. Wyprosisz toksycznych lokatorów i zaprosisz przyjaciół. Chyba warto włożyć w to trochę wysiłku? Działamy?

Zapraszam Cię na webinar, podczas którego podpowiem Ci jak zabrać się za te porządki. Aby zarezerwować BEZPŁATNE miejsce zapisz się klikając w poniższy link.

Zapisz się na webinar

oczyszczanie energii
pani psycholog

Psychologiczny Fast Food

Psychologiczny Fast Food
pani psycholog

Agnieszka Zając

W dzisiejszych czasach stawiamy na szybkie i łatwe rozwiązania –  gdy jesteśmy głodni, podjeżdżamy autem do okienka i odbieramy jedzenie. Sprzętu AGD już się nie naprawia tylko kupuje nowy. Oczekujemy, że technika rozwiąże wszystkie nasze problemy. 

Ta tendencja ujawnia się także w sferze rozwoju osobistego. Szczyty popularności osiągają witryny obiecujące milionowe zyski w tydzień, miesiąc. Filmiki, które przekonują, że wystarczy powtarzać sobie DAM RADĘ i spełnią się wszystkie nasze najskrytsze marzenia i ambicje. W relacjach też niestety często wolimy iść na łatwiznę – rozstajemy się, rozwodzimy zamiast iść na ustępstwa i spróbować osiągnąć kompromis.
Oczywiście każdy może osiągnąć sukces, mieć lepszą pracę i satysfakcjonujące relacje. Faktycznie trzeba zacząć od sprecyzowania celu i przekonania, że DAM RADĘ, ale na tym sprawa się nie kończy. Wręcz przeciwnie tu dopiero zaczyna się Twoja praca. Twoja ciężka praca. Praca nad sobą to podobno jedyna pewna i zarazem najcięższa praca.  Wewnętrzny rozwój wcale nie jest tylko i wyłącznie przyjemnością, jak to próbują niektórzy sprzedawać. Każdy z nas ma swoją ciemną stronę i nie ma wyjścia, trzeba jej dotknąć, przyjrzeć się z bliska i przyznać przed sobą, że nie jest się takim ideałem za jakiego chciało się uchodzić. Inaczej nie ruszysz z miejsca.
Jeśli oczekujemy zmiany musimy wyjść poza strefę komfortu. Musimy rozprawić się z naszymi destrukcyjnymi przekonaniami, nieproduktywnymi nawykami czy wewnętrznym krytykiem – tyranem. To wymaga cierpliwości i samozaparcia. Zmiany będą się pojawiać powoli, czasem doświadczysz kryzysów, ale uwierz mi, że warto.

„Osiągnięcie większych sukcesów i szczęścia możliwe jest tylko wtedy, kiedy jesteś skłonny zmierzyć się z uczuciami dyskomfortu i niepokoju, które nie opuszczą cię w procesie tworzenia nowej strefy komfortu na wyższym poziomie efektywności.”

-Brian Tracy

Mimo, że reklamy przekonują, że są tabletki, dzięki którym cały stres znika, uśmiech wraca na twarz, a i relacje z sąsiadami się poprawiają – pamiętaj to marketingowa ściema! Jeszcze nie wynaleziono tabletki, która by rozwiązywała nasze problemy. I oczywiście przy pewnych zaburzaniach farmakoterapia jest niezbędna, żeby ruszyć z miejsca, ale nie zastąpi ona psychoterapii! To pacjent musi zakasać rękawy i zabrać się za ciężką pracę nad sobą. Skonfrontować się z prawdą o sobie, zderzyć się z wewnętrznymi przeszkodami, które go dotychczas blokowały. Trzeba odkurzyć zakamarki przeszłości, samemu się ubrudzić, się tym kurzem, tylko niekiedy odczuwając ulgę. To, z czym przychodzi klient, przeszkadza mu w dobrym funkcjonowaniu, ale jednocześnie jest elementem złożonego mechanizmu „pokrywającego” problem. Wiele symptomów pojawia się w wyniku schowania czegoś (np. wspomnień, emocji, realnej oceny sytuacji), zamrożenia, odsunięcia ze świadomości. Gdy zaczyna się „grzebać” w problemie, to, co miało zapewnić bezpieczne status quo, jest zagrożone i ostatkiem sił umysł stara się utrzymać oblężoną twierdzę. 

Terapia to mozolny i bardzo dyskomfortowy proces, jednak liczy się każdy kroczek, każdy przebłysk, każda malutka zmiana to zwycięstwo.Są chwile wzruszające i poruszające, są momenty zrozumienia i jasności. 

Droga rozwoju to droga trudna i wyboista, ale przynosząca mnóstwo satysfakcji, warto się wybrać w tą podróż. Koniec końców wygrywasz swoje szczęście. Prawdziwe szczęście, a nie to które pojawia się na chwilę dzięki psychotropom.

praca nad sobą
pani psycholog

Miłość co dnia

Miłość co dnia
pani psycholog

Agnieszka Zając

Kiedy pod koniec dnia stajemy przed lustrem, dobrze jest spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: „Tak, to ja”. To cudowne uczucie, wiedzieć, że każdego dnia podąża się za swoimi wartościami. Niestety nie każdy doświadcza tego komfortu. Dla wielu droga do takiej spójności bywa kręta i wyboista. Tak było w przypadku Mastina Kipp. 

Od najmłodszych lat dorośli uczą nas, jak mamy postępować. Mówią, co możemy robić, a czego nam nie wolno, w co mamy się ubierać, jak zachowywać. Zabraniają rozmawiać z nieznajomymi. Zapisują na dodatkowe zajęcia. Zdarza się, że decydują o kierunku naszych studiów. Drugą równie wpływową grupą, jest grupa rówieśnicza. W młodzieńczym wieku to ona staje się wyrocznią. To rówieśnikom chcemy zaimponować, zależy nam na ich akceptacji. Aż pewnego dnia dorastamy…. I nagle okazuje się, że zupełnie nie wiemy, kim jesteśmy. W korytarzach porad, zakazów i nakazów, konsumpcjonizmu i komercji, gubimy swoją tożsamość, a na horyzoncie nie widać drogowskazów wskazujących własną ścieżkę. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach – social mediów, filtrów, błyskawicznych karier i ludzi znanych z tego, że są znani, łatwo wpaść w pułapkę powierzchownego blichtru i zgubić prawdziwe wartości.

Powoli życie daje nam znać, że podążamy nie swoją drogą. Zaczynamy się miotać, trochę jak w chorobie dwubiegunowej – krótkie, intensywne wzloty i bolesne upadki. W końcu jesteśmy tak zmęczeni i sfrustrowani tym, co robimy i kim jesteśmy, że musimy zacząć wszystko od nowa. I wydaje się nam, że to kryzysowa sytuacja, bo nie wiadomo, gdzie zacząć, co robić i czego tak naprawdę chcemy.

Ja uważam, że taki życiowy zakręt może być jednym z najważniejszych i najpiękniejszych momentów, jaki może nas spotkać. Oczywiście pod warunkiem, że odrobimy tę lekcję od losu. 

I tak właśnie było z autorem autobiograficznej książki „Miłość co dnia” – Mastinem Kipp.

 

 

„Zamiast „Dlaczego mnie to spotkało?” nauczyłem się pytać „Czego się teraz uczę?”. Przekonuję się na okrągło, że odpowiedź na to pytanie, jest o wiele bardziej związana z tematem i dostarcza więcej satysfakcji. Dlaczego? Ponieważ to czego się uczysz, jest tym dlaczego to się dzieje”- Mastin Kipp

Mastin, obecnie znany inspirujący mówca, który w 2005 roku założył Daily Love.  Do miejsca, w którym jest obecnie – popularny, doceniany przez sławy (jak Oprah Winfrey, Tony Robbins), przebył bardzo długą i mozolną podróż. Jako młody człowiek zachłysnął się szybkim sukcesem w branży muzycznej, a swoją wartość chciał udowadniać drogim samochodem, luksusowym autem i innymi drogimi gadżetami. Powierzchowne relacje, szybki sex  i praca pod presją, to doprowadza go do dokładnie przeciwnego celu, niż pragnął – długi, brak pracy i samotność wypełniana narkotykami. To historia o bardzo pogubionym człowieku, który ma silną potrzebę służenia innym, ale przez bardzo długi czas nie umie jej zdefiniować. Ponieważ Mastin nie poświęcał czasu na przeanalizowanie swoich potrzeb, planu kariery i sposobu na sukces, tylko koncentrował się na samym wierzchołku góry lodowej, wielokrotnie się z niej ześlizgnął, boleśnie przy tym obijając ciało i duszę. 

Autor i bohater za razem na pewno miał ogromne szczęście do ludzi, którzy wielokrotnie wyciągali do niego ręce chociażby zapewniając dach nad głową na wiele miesięcy. Możemy tu mówić o American Dream. Mastin miał ogromną potrzebę duchowości, jednak przez długi czas rozumiał bardzo płytko. Co było punktem przełomowym w jego historii? Jak zaczął pracować nad swoimi lękami i potrzebą przynależności? Tego Wam nie zdradzę. Musicie sami sięgnąć po książkę wydawnictwa KALI ZOI. Jedno jest pewno to inspirująca historia dla osób, które próbują odnaleźć swój cel, lecz boją się wyjść poza strefę komfortu.

Chyba najlepszym cytatem opisującym tę historię będą słowa Jima Rohna, który mówił, że „ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy”. Często zdarza się, że musimy zmienić swoją drogę. I nie ma w tym nic złego. Najważniejsze, to nie stracić z oczu tego, na czym naprawdę nam zależy i płynąć w kierunku szczęśliwego życia. 

książka mastin kipp
pani psycholog

Rano czy wieczorem, czyli jak zarządzać sobą?

Rano czy wieczorem,
czyli jak zarządzać sobą?
pani psycholog

Agnieszka Zając

Różnimy się między sobą pod wieloma względami, także preferowanymi porami zasypiania i budzenia się oraz poziomem aktywności określonej porze doby? Znalazło to swój wyraz w języku potocznym określającym osoby wybierające wcześniejsze pory jako ranne ptaszki/skowronki, a osoby preferujące późniejsze pory jako nocne marki/sowy. Dlaczego ludzie różnią się pod względem chronotypu i co to dla nas oznacza w praktyce?

Przyjmuje się, że  chronotyp jako behawioralna ekspresja rytmu okołodobowego jest zależny od  genów, czynników środowiskowych oraz społecznych. Rytm okołodobowy przejawia się we  wzroście wartości lub intensywności procesów życiowych (np. temperatura ciała) w dzień, aż do osiągnięcia najwyższego poziomu, po której następuje spadek (przypadający na noc), aż do osiągnięcia minimum we wczesnych godzinach rannych. Po osiągnięciu minimum następuje ponowny wzrost już w następnym cyklu.

Badania zgodnie potwierdziły, że sen typów porannych zaczyna się wcześniej i wcześniej się kończy niż sen typów wieczornych ( Taillard et al., 2011). Poza tym typy poranne w porównaniu do wieczornych szybciej zasypiają (mają krótszy czas latencji snu), dłużej śpią, wyżej oceniają jakość swojego snu i mają bardziej stabilne pory snu (Ciarkowska, 2010).

Dzienny przebieg subiektywnie odczuwanego pobudzenia był często badany u  typu porannego i wieczornego zarówno w narzuconych obu typom porach snu i czuwania, jak i w porach spontanicznie przez nich wybranych. W sytuacji narzuconych pór snu i czuwania typy poranne w porównaniu do typów wieczornych posiadały wyższy poziom pobudzenia rano, a niższy później w ciągu dnia. Dzienny trend subiektywnego pobudzenia charakteryzował się u  typów porannych spadkiem w ciągu dnia, a u  typów wieczornych wzrostem. W spontanicznie wybranych porach snu i czuwania stwierdzono te różnice tylko w grupach skrajnych.

W  badaniu wykonania prostego motorycznego zadania co  dwie godziny w godzinach od 8.00 do 22.00 u  typów wieczornych następowała poprawa wykonania od  rana do wieczora, a u typów porannych pogarszanie. W zadaniach angażujących pamięć różnica pory osiągnięcia najlepszego wykonania pomiędzy typami porannymi i  wieczornymi wynosiła od  2 do 6 godzin na korzyść typu porannego. Monk i Leng (1986) wykazali większą różnicę pomiędzy fazami rytmu wykonania zadania przez typy poranne i wieczorne dla bardziej złożonych zadań.

Dr biologii Katharina Wulff z Uniwersytetu w Oxfordzie, badająca chronobiologię oraz sen, twierdzi, że ludzie czują się znacznie lepiej, pozostając w swoich naturalnych “strefach czasowych”. Dzięki temu są bardziej produktywni a ich moce umysłowe, pozostają przez resztę dnia na wysokim poziomie. Ponad to, wyciąganie ludzi z naturalnych, sennych tendencji ich organizmu, może mieć poważne konsekwencje zdrowotne. Kiedy na przykład nocne sowy zostaną wyrwane przez budzik ze snu o wiele za wcześnie, ich organizm nadal będzie produkować melatoninę. W rezultacie taki organizm sztucznie przestawiony na tryb dzienny, będzie charakteryzował się inną wrażliwością na insulinę i glukozę, co w rezultacie może spowodować, np. przyrost wagi.

Od dawna wiadomo, że osoby wstające wcześnie,  wieczorem pracują mniej wydajnie od osób o chronotypie ‚nocnych marków’. Jednak naukowcy z Higher School of Economics i Uniwersytetu Oxford odkryli nowe cechy odróżniające styl życia tych dwóch typów ludzi. W nocy ‚ranne ptaszki’ wykazują szybszy czas reakcji podczas rozwiązywania zadań wymagających skupienia niż ‚nocne marki’, jednak im później, tym więcej popełniają błędów. Narzucony przez korporacyjny kierat rytm pracy, zazwyczaj od 9 do 17, organizuje harmonogram  dnia. Nie zawsze współgra to z naszym wewnętrznym zegarem, który i tak w końcu dochodzi do głosu.

„Im wyższy Twój poziom energii, tym bardziej efektywne Twoje ciało. Im bardziej efektywne Twoje ciało, tym lepiej się czujesz i bardziej wykorzystujesz swój talent do osiągania ponadprzeciętnych wyników.”

-Anthony Robbins

Jak te dane zastosować w praktyce? Przede wszystkim zastanów się, który chronotyp charakteryzuje Ciebie? Przeanalizuj kiedy Twoja efektywność jest najwyższa, a kiedy spada. Kolejny krok to analiza Twojego dziennego harmonogramu –  czy praca nad najtrudniejszymi zadaniami przypada na wzrost lub szczyt Twojej dobowej efektywności, czy może jednak utrudniasz sobie sprawę działając wbrew swojej naturze?

Jeżeli jesteś typem „sowy” to przestań się oszukiwać, że następnego dnia wstaniesz dwie godziny wcześniej, aby dokończyć projekt lub aby pracować nad nowym nawykiem.  Spróbuj tak rozplanowywać działania, aby współgrały one z Twoim rytmem dobowym. Tu nie ma książkowych planów działania. 

 

chronotypy ranny ptaszek nocny marek
pani psycholog

Skończ zaczynać, zacznij kończyć, czyli jak wytrwać w dążeniu do celu?

Skończ zaczynać, zacznij kończyć, czyli jak wytrwać w dążeniu do celu
pani psycholog

Agnieszka Zając

Kultowa Bridget Jones co roku obiecywała sobie, że schudnie, rzuci palenie i nie będzie tracić czasu na bezwartościowe relacje. I co? Co roku to samo. Dlaczego tak trudno dotrzymać noworocznych postanowień?

 

Pod koniec grudnia i z pierwszymi chwilami stycznia ukazuje się wiele publikacji na temat jak zamienić noworoczne życzenia w zrealizowane cele. Większość osób kojarzy formułę celów S.M.A.R.T. i potrafi poprawnie zdefiniować cel. To jak to się dzieje, że 80 % osób wytrzymuje w swoich postanowieniach maksymalnie pół roku? Czy można temu zapobiec?

Zakochani w celu

Pierwszy etap wchodzenia w zmianę można porównać do stanu zakochania. Wizja zmiany ekscytuje, a my jesteśmy gotowi podjąć wyzwanie. Jesteśmy otwarci i pełni entuzjazmu. Wizualizujemy ten moment kiedy cel osiągniemy, jak będzie wtedy cudownie. Obiecujemy sobie, że tym razem będziemy wytrwali w systematycznej pracy nad zmianą, że pokonamy chwile słabości. Po kilku tygodniach różowe okulary powoli zsuwają się z nosa, a optymizm zaczyna ustępować miejsca brutalnemu realizmowi. Chwile zawahania i trudności odczytujemy jako sygnał, że może lepiej odpuścić, bo pewnie i tak nic z tego nie będzie.W chwili słabości zazwyczaj czujemy się jak emocjonalne jo-jo, które coraz trudniej się unosi, a motywacja pryska jak bańka mydlana i nadchodzi poczucie porażki.Tymczasem kryzysy to naturalna część procesu, trzeba go tylko przejść. Zaakceptuj fakt, że się pojawi i nie poświęcaj mu zbyt wiele uwagi, zamiast tego rób swoje.

„Sen nie staje się rzeczywistością za pomocą magii. To wymaga potu, determinacji i ciężkiej pracy.”

– Colin Powel

Aby zmienić coś w swoim życiu, wcielić nowe nawyki, trzeba wyjść ze swojej strefy komfortu. Co z jednej strony na początku ekscytuje, ale z drugiej może wzbudzać niepewność czy nawet stres. Dlatego już zawczasu zastanów się jakie trudności możesz napotkać, jakie kryzysy czyhają na Ciebie i Twój cel. Przygotuj plan awaryjny, swoją procedurę kryzysową. Kiedy najczęściej pojawiają się u Ciebie chwile zwątpienia?  Może uda się je ograniczyć. W momentach zwątpienia przypomnij sobie dlaczego Twój cel jest dla Ciebie tak ważny. Pomyśl o tym ile już zainwestowałeś w jego realizację. Szkoda by było to zmarnować.

Płyń na fali motywacji

Motywację można porównać do fali  – najpierw się wysoko unosi, a później opada. Nie da się być cały na szczycie fali motywacyjnej. Na początku masz poczucie, że możesz przenosić góry, a osiągnięcie wyznaczonego celu to pestka. Niestety prędzej czy później przychodzi kryzys, dołek motywacyjny, zwłaszcza jeśli cel jest długoterminowy i na efekty systematycznej pracy trzeba poczekać.

Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste. Gdy zaczynasz wpadać w czarną otchłań niemocy i rezygnacji, podziel swoje zadania na jeszcze mniejsze. Zrób połowę tego co zakładałaś, ale zrób. Cokolwiek. Cokolwiek o chociaż o milimetr przybliży Cię do celu. Trudniejsze i większe zadania zostaw na moment, kiedy motywacja wzrośnie. Obiecywałeś sobie, że dwa razy w tygodniu pójdziesz na siłownię, ale wypadło Ci zebranie w szkole i wizyta u dentysty, a na dodatek za oknem leje deszcz – każdemu się może zdarzyć. Zamiast się samobiczować, że nigdy Ci się nie uda, po prostu odpal 15-minutowy filmik z ćwiczeniami i poćwicz w domu. Albo oglądając ulubiony serial zrób 3 serie brzuszków. Zrób coś dzięki czemu Twój plan nie pójdzie na zmarnowanie.
Nawet taki niewielki krok w stronę mety doda Ci pewności i mocy sprawczej. Za każdym razem kiedy robisz coś co przybliża Cię do celu, wzmacniasz swoje poczucie własnej wartości i własnej skuteczności. Natomiast gdy robisz co Cię od niego oddala, czujesz się jak przegrany i wpadasz w wir negatywnych emocji. Wybór należy do Ciebie.

Zasada 5 sekund

To zarazem najprostsza (nie najłatwiejsza) i najtrudniejsza zasada. Jeśli odczuwasz motywacje, masz pomysł, żeby coś zrobić, DZIAŁAJ! Po upływie 5 sekund większość energii poświęcisz na wynajdywanie wymówek – czemu jeszcze nie teraz, dlaczego nie jestem gotowa itd.

Psycholog BJ Fogg, radzi by będąc zmotywowanym zrobić coś, co zniesie barierę w wyrobieniu sobie nawyku na przyszłość. Jeśli chcesz jeść zdrowo, po powrocie ze sklepu należy od razu umyć, obrać i pokroić warzywa, a potem schować je odpowiednio opakowane w lodówce. Dzięki temu w ciągu tygodnia, gdy motywacja spadnie, ty będziesz już przygotowana.

Kto z kim przystaje takim się staje

Badania wskazuję, że ryzyko bycia otyłym wzrasta o 57% jeśli masz otyłych przyjaciół, 40 % w przypadku rodzeństwa i 37% w przypadku otyłego małżonka. Nie mówię, żeby od razu zmieniać męża, ale jeśli chcesz osiągnąć swój cel to lepiej unikaj towarzystwa maruderów, którzy są w stanie wymyślić problem na każde rozwiązanie. Spędzaj jak najwięcej czasu z ludźmi aktywnymi, którzy krok po kroku realizują swoje marzenia.

wzrost motywacji