pani psycholog

Wiosenne porządki

Wiosenne porządki, czyli jak odzyskać radość
pani psycholog

Agnieszka Zając

Wiosna już nieśmiało puka do naszych drzwi, więc pora na porządki. Porządki w ogrodzie, w garderobie. Bardzo lubię ten czas, kojarzy mi się z odświeżeniem i lekkością, choć żeby ta lekkość się pojawiła, to trzeba najpierw trochę napocić. I pomyślałam sobie w tym roku, że skoro każdej wiosny zabieramy się do porządków, by odgracić swoje mieszkania, to może przydałoby się zrobić też podobne porządki… w głowie i duszy?

Jednak te szufladki, w których pochowaliśmy bolesne doświadczenia, toksyczne relacje otwieramy mniej chętnie. Rzadziej porządkujemy cierpkie wspomnienia, uprzedzenia czy blokujące przekonania. Posprzątać w piwnicy jest znacznie łatwiej. Ale te wszystkie śmieci, które trzymamy w głowie mają na nas znacznie większy wpływ niż sterta brudnych naczyń. Tymczasem jest to aspekt nie mniej ważny, jeśli nawet nie najważniejszy. Co z tego, że będziemy mieli podłogi wypolerowane tak, że śmiało można z nich jeść, kiedy jednocześnie w naszym wnętrzu jest totalny śmietnik?

Jeśli dusza to ogród, to każdy z nas na swój sposób jest ogrodnikiem. Każdy ma inny staż ogrodniczy, inne upodobania i sposoby pielęgnacji roślin. Odmienne są także efekty, jakie w uprawie uzyskuje każdy z osobna. Jak wygląda Twój ogród? Czy najważniejsze rośliny mają przestrzeń i dostęp do słońca czy może są przytłoczone chwastami?

Jakie chwasty rozpoznajesz?

Nadmiar rzeczy, nadmiar zadań, cudze oczekiwania, toksyczne relacje, niespełnione ambicje czy tłumione od lat emocje i słowa?

Porządki polecam rozpocząć od informacji i komunikatów, które do Ciebie docierają każdego dnia. Zastanów się czy dodają Ci one energii czy raczej ją odbierają.
Obecnie codziennie pochłaniamy tak ogromną dawkę informacji o jakiej nawet nie śniło się ludziom 10 lat temu. Z tradycyjnych mediów, z social-mediów, blogów, podcastów, książek. Zastanów się, które wiadomości są Ci naprawdę potrzebne. I czy ta wiedza faktycznie jest zdrowa i wartościowa dla twojego ciała, ducha i umysłu?

Zrób dokładny przegląd tego, co do Ciebie trafia – co obserwujesz na Facebooku i Instagramie? Z ilu mailowych subskrypcji nie korzystasz, tylko zaśmiecają Ci skrzynkę? Weź pod lupę radio i telewizję – czy to co tam słyszysz napawa Cię chęcią do życia czy raczej masz ochotę nakryć głowę kołdrą i nie wychodzić na światło dzienne?

Mózg ma to do siebie, że sam się nie wyłączy. Jeśli na bieżąco dostarczasz mu mniej i bardziej ważnych informacji do przepracowania, on z chęcią to zrobi. Pytanie tylko po co?

Znajdź każdego dnia chwilę, by zaserwować swojemu umysłowi dokładnie to na co zasłużył. Odpoczynek! Możesz do tego wykorzystać medytację, spacer na łonie natury lub intensywny trening. Całą sobą zaangażuj się w zabawę z dzieckiem lub plecenie makramy. Zajmij się czymś twórczym nie związanym z codziennymi obowiązkami.

Odśwież swoją codzienną rutynę. 

Na co dzień zwykle poruszamy się stałymi ścieżkami. Co ma swoje dobre i złe strony. Z jednej: pomaga nam osiągnąć wyznaczone sobie cele. Z drugiej jednak: potrafi sprawić, że popadamy w stagnację i zapominamy spytać sami siebie, czy to co robimy, ma sens. Nie prowadzaj sama siebie na smyczy, skoro wcale nie musisz tego robić.
Jeśli masz wrażenie, że żyjesz na autopilocie i nie zastanawiasz się nad tym co robisz – czas to zmienić. 

Pozbądź się tego, co Ci ciąży

Ciążyć nam może nie tylko nadmiar rzeczy, ale również nasz bagaż emocjonalny.

Są rzeczy, które po prostu leżą nam na sercu czy wątrobie. Pokłóciliśmy się z bliską osobą i teraz nikt nie garnie się do tego, by wyciągnąć rękę jako pierwszy. Zawiedliśmy przyjaciela, ale wstydzimy się okazać skruchę i przeprosić.
Ciążyć mogą nam również obowiązki, które niekoniecznie lubimy, Od niektórych raczej nie da się uciec, ale są też rzeczy które robimy, choć wcale nie musimy. Do tej listy należą np. spotkania ze znajomymi, za którymi niekoniecznie przepadasz, jednak stały się one częścią rutyny i po prostu “głupio odmówić”. Albo koleżanka, która uwielbia obarczać Cię swoimi problemami, opowiadać o tym jak w życiu jest ciężko i że nigdy nic jej się nie uda.

Lęki i obawy. Większość tego czego się boimy i czym się martwimy nigdy się nie wydarzy. Choroby, kataklizmy czy wypadki potrafią w jednej minucie zepsuć nasz spokój. Czasem niepotrzebnie się nakręcamy myślami „to mogło spotkać mnie”. Ale nie spotkało. I szansa na to, że spotka też jest znikoma. Bywa, że taka jedna negatywna myśl zaczyna nakręcać spiralę i cały dzień psujemy sobie tylko przez to, że nie zatrzymaliśmy w odpowiednim momencie naszej bujnej wyobraźni. Wiosną czerp siłę ze słońca, jego ciepła i przyjemności. W każdej negatywnej rzeczy znajdź pozytywną stronę, przecież w końcu zima się skończyła.

Są też obciążniki, które ciągną się latami. Nasze wewnętrzne dziecko pragnie aprobaty, jednak nie starcza nam odwagi, by się do tego przyznać przed samym sobą, dlatego podejmujemy kolejne wyzwania, zdobywamy kolejne tytuły, aby poczuć się wystarczająco dobrą.
Wszystko to wlecze się za nami i utrudnia nam stawianie śmiałych kroków w przyszłość. Dlatego im szybciej je rozwiążemy, tym lepiej dla naszego samopoczucia.

„Gdy umysł człowieka staje się czysty,
Jego otoczenie także staje się czyste.”

-Budda

Dlatego może tej wiosny podejmiesz się zupełnie wyjątkowych porządków – wielkich porządków w swojej głowie i sercu?

Część niepotrzebnych schematów wyrzucisz, część odłożysz na swoje miejsce. Odkurzysz marzenia, cele, plany. Opłuczesz i rozpuścisz  nagromadzone trudne emocje i konflikty. Przewietrzysz i wpuścisz do środka nową energię, inspirację, zapał. Wyprosisz toksycznych lokatorów i zaprosisz przyjaciół. Chyba warto włożyć w to trochę wysiłku? Działamy?

Zapraszam Cię na webinar, podczas którego podpowiem Ci jak zabrać się za te porządki. Aby zarezerwować BEZPŁATNE miejsce zapisz się klikając w poniższy link.

Zapisz się na webinar

oczyszczanie energii
pani psycholog

Oczyszczające oddechy

pani psycholog

Agnieszka Zając

Ostatnie miesiące dla wielu osób były bardzo trudne. Pomimo tego, że powoli przyzwyczajamy się do kwarantanny i wielu obostrzeń, wydarzenia te są na tyle intensywne, a sytuacja dynamiczna, że wiele osób nie potrafi odnaleźć w sobie dystansu i spokoju. Dlatego chciałam Wam zaprezentować niezwykle skuteczną i bardzo prostą technikę oddechowej, która jest bardzo pomocna w oczyszczeniu z negatywnej energii, emocji i myśli.  Bardzo skutecznie pomaga przywrócić harmonię i wewnętrzny spokój.

Przedstawiam Wam technikę Dziewięciu Oczyszczających Oddechów, bo przetestowałam ją i uważam, że jest bardzo skuteczna. Zwłaszcza, gdy dopadnie nas trudniejszy moment, kumulacja wyzwań, wtedy trudno znaleźć przestrzeń i uważność na wymagające techniki. Wtedy warto skorzystać z prostych metod jak ta i przejść przez zawiłości. 

Opis tej praktyki może wydawać się trochę skomplikowany, ale samo ćwiczenie jest naprawdę bardzo proste. Spróbuj czytać instrukcję i na bieżąco wykonywać poszczególne elementy, a zobaczysz jakie to proste. Na początku potrzebna jest odrobina cierpliwości, by „załapać” o co chodzi, ale po kilku próbach wykonuje się je już niemal automatycznie.

Dziewięć Oczyszczających Oddechów

  • Usiądź w pozycji medytacyjnej (inaczej pozycja lotosu, po turecku). Jeśli nie możesz, usiądź wygodnie na krześle, nie krzyżując nóg.
  • Wyprostuj kręgosłup (już samo siedzenie z wyprostowanymi plecami i wyciągniętym kręgosłupem rozwija przytomność umysłu i uważność). Nie napinaj zbyt mocno mięśni pleców, zwłaszcza karku i szyi.
  • Trzymaj brodę lekko opuszczoną do dołu (tak by wyprostować kręgosłup), lekko cofniętą głowę, ramiona postaraj się ściągnąć lekko do tyłu, co pomoże otworzyć klatkę piersiową.
  • Lewą dłoń połóż na prawej, na podołku, wnętrzem dłoni ku górze. Kciukami naciskaj na podstawy palców serdecznych (to te, na których nosimy obrączkę lub zaręczynowy pierścionek).
  • Zamknij oczy. Skoncentruj wzrok na punkcie między brwiami (tzw. trzecie oko).

Pierwsza seria (wersja dla kobiet):

  • Unieś lewą rękę.
  • Zamknij lewe nozdrze palcem serdecznym i powoli, świadomie wdychaj powietrze prawą dziurką nosa.
  • Następnie tym samym palcem zamknij prawą dziurkę nosa i powoli, świadomie zrób pełen, głęboki wydech lewą dziurką nosa. Do samego końca.
  • Trzy razy powtórz takie wdechy i wydechy, na zmianę zatykając raz lewe, raz prawe nozdrze.
  • Podczas wdechu wyobraź sobie czystą, uzdrawiającą energię w kolorze jasnozielonym, która rozpływa się po całym ciele, wnika szczególnie we wszystkie chore miejsca, oczyszcza je i uzdrawia.
  • Podczas wydechu wyrzucamy negatywną energię w kolorze jasnoniebieskim, która jest związana z potencjałem męskim i przeszłością. Opuszczają nas wszystkie przeszkody i blokady z przeszłości.

Druga seria:

  • Powtórz taki sam cykl wdechów i wydechów, używając drugiej ręki.
  • Unieś prawą rękę.
  • Palcem serdecznym zamknij prawe nozdrze i zrób wdech lewą dziurką.
  • Następnie zamknij lewą dziurkę i zrób wydech prawą.
  • Nadal wdychasz jasnozieloną, uzdrawiającą energię.
  • Podczas wydechu opuszcza nas negatywna energia w kolorze różowym, związana z potencjałem żeńskim oraz przyszłością.
  • Podczas wydechu opuszczają nas wszelkie przeszkody, zanieczyszczenia, niepotrzebne energie.

Trzecia seria:

  • Dłonie ułóż na podołku, lewa ręka na prawej, wnętrza dłoni skierowane ku górze.
  • Trzy ostatnie wdechy i wydechy wykonaj obiema nozdrzami jednocześnie.
  • Wdychasz uzdrawiającą energię w kolorze jasnozielonym.
  • W momencie wydechu wyrzucasz z siebie, idący od szczytu głowy ciemny dym i wszystkie przeszkody związane z teraźniejszością. Wydychaj do końca, energicznie i świadomie oczyszczając się zupełnie.
  • Po zakończeniu oddechu posiedź jeszcze przez chwilę z zamkniętymi oczami oddychając spokojnie. Poczuj, jak wypełnia Cię równowaga i wewnętrzna harmonia.

Oddech może stać się czułym radarem reagującym na Twoje emocje. Wszystkie uczucia znajdują odzwierciedlenie w oddechu. Jeśli nauczysz się skupiać na nim, jednocześnie zwracając uwagę na to się dzieje z twoimi emocjami, może działać jak wrażliwy system wczesnego ostrzegania

 

Danny Penman, “Mindfulness.Droga do kreatywności”

Polecam tę technikę, ponieważ w szybki sposób przywraca spokój i równowagę w naszym organizmie. Kolejne oddechy oczyszczają energię, usuwają blokady kanałów energetycznych, rozluźniają ciało i umysł. Są skuteczną pomocą po wszelkich trudnych spotkaniach, rozmowach, wiadomościach, przeżyciach, konfliktowych sytuacjach pełnych napięcia i negatywnych energii.  Działają jak wewnętrzny prysznic, usuwając wszelkie zanieczyszczenia, negatywne emocje, mentalne toksyny. 

Praktyka ta jest zalecana codziennie rano po przebudzeniu i wieczorem przed snem lub po trudnym zdarzeniu. 

Ta praktyka jest również świetna przed każdą medytacją, a także przed rozpoczęciem pracy, ponieważ wzmacnia koncentrację, świadomość, przytomność umysłu i  intuicję. Świetna również przed egzaminem, trudną rozmową, podjęciem ważnej życiowej decyzji. Można ją wykonać jeden raz (trwa zaledwie kilka minut) lub powtórzyć kilkakrotnie cały cykl oddechów. W zależności od potrzeby.

Miłego oddychania

A jeśli chcesz dowiedzieć się jak osiągnąć stan ogólnej harmonii i pożegnać negatywne emocje i nawyki na dobre SPRAWDŹ TUTAJ

odetchnij
pani psycholog

Psychologiczny Fast Food

Psychologiczny Fast Food
pani psycholog

Agnieszka Zając

W dzisiejszych czasach stawiamy na szybkie i łatwe rozwiązania –  gdy jesteśmy głodni, podjeżdżamy autem do okienka i odbieramy jedzenie. Sprzętu AGD już się nie naprawia tylko kupuje nowy. Oczekujemy, że technika rozwiąże wszystkie nasze problemy. 

Ta tendencja ujawnia się także w sferze rozwoju osobistego. Szczyty popularności osiągają witryny obiecujące milionowe zyski w tydzień, miesiąc. Filmiki, które przekonują, że wystarczy powtarzać sobie DAM RADĘ i spełnią się wszystkie nasze najskrytsze marzenia i ambicje. W relacjach też niestety często wolimy iść na łatwiznę – rozstajemy się, rozwodzimy zamiast iść na ustępstwa i spróbować osiągnąć kompromis.
Oczywiście każdy może osiągnąć sukces, mieć lepszą pracę i satysfakcjonujące relacje. Faktycznie trzeba zacząć od sprecyzowania celu i przekonania, że DAM RADĘ, ale na tym sprawa się nie kończy. Wręcz przeciwnie tu dopiero zaczyna się Twoja praca. Twoja ciężka praca. Praca nad sobą to podobno jedyna pewna i zarazem najcięższa praca.  Wewnętrzny rozwój wcale nie jest tylko i wyłącznie przyjemnością, jak to próbują niektórzy sprzedawać. Każdy z nas ma swoją ciemną stronę i nie ma wyjścia, trzeba jej dotknąć, przyjrzeć się z bliska i przyznać przed sobą, że nie jest się takim ideałem za jakiego chciało się uchodzić. Inaczej nie ruszysz z miejsca.
Jeśli oczekujemy zmiany musimy wyjść poza strefę komfortu. Musimy rozprawić się z naszymi destrukcyjnymi przekonaniami, nieproduktywnymi nawykami czy wewnętrznym krytykiem – tyranem. To wymaga cierpliwości i samozaparcia. Zmiany będą się pojawiać powoli, czasem doświadczysz kryzysów, ale uwierz mi, że warto.

„Osiągnięcie większych sukcesów i szczęścia możliwe jest tylko wtedy, kiedy jesteś skłonny zmierzyć się z uczuciami dyskomfortu i niepokoju, które nie opuszczą cię w procesie tworzenia nowej strefy komfortu na wyższym poziomie efektywności.”

-Brian Tracy

Mimo, że reklamy przekonują, że są tabletki, dzięki którym cały stres znika, uśmiech wraca na twarz, a i relacje z sąsiadami się poprawiają – pamiętaj to marketingowa ściema! Jeszcze nie wynaleziono tabletki, która by rozwiązywała nasze problemy. I oczywiście przy pewnych zaburzaniach farmakoterapia jest niezbędna, żeby ruszyć z miejsca, ale nie zastąpi ona psychoterapii! To pacjent musi zakasać rękawy i zabrać się za ciężką pracę nad sobą. Skonfrontować się z prawdą o sobie, zderzyć się z wewnętrznymi przeszkodami, które go dotychczas blokowały. Trzeba odkurzyć zakamarki przeszłości, samemu się ubrudzić, się tym kurzem, tylko niekiedy odczuwając ulgę. To, z czym przychodzi klient, przeszkadza mu w dobrym funkcjonowaniu, ale jednocześnie jest elementem złożonego mechanizmu „pokrywającego” problem. Wiele symptomów pojawia się w wyniku schowania czegoś (np. wspomnień, emocji, realnej oceny sytuacji), zamrożenia, odsunięcia ze świadomości. Gdy zaczyna się „grzebać” w problemie, to, co miało zapewnić bezpieczne status quo, jest zagrożone i ostatkiem sił umysł stara się utrzymać oblężoną twierdzę. 

Terapia to mozolny i bardzo dyskomfortowy proces, jednak liczy się każdy kroczek, każdy przebłysk, każda malutka zmiana to zwycięstwo.Są chwile wzruszające i poruszające, są momenty zrozumienia i jasności. 

Droga rozwoju to droga trudna i wyboista, ale przynosząca mnóstwo satysfakcji, warto się wybrać w tą podróż. Koniec końców wygrywasz swoje szczęście. Prawdziwe szczęście, a nie to które pojawia się na chwilę dzięki psychotropom.

praca nad sobą
pani psycholog

Kiedy trenować?

Kiedy trenować?
pani psycholog

Agnieszka Zając

Przy doborze treningu zazwyczaj zastanawiamy się nad jego rodzajem, intensywnością, częstotliwością. Później wpisujemy treningi w wolne okienka w swoim harmonogramie. Rzadko myślimy o tym, o jaka pora będzie dla nas najlepsza na ćwiczenia. Rano, po południu czy wieczorem – każda pora ma swoje wady i zalety, ale warto przy podejmowaniu decyzji uwzględnić pewne prawidłowości.

 

Główną zaletą porannych ćwiczeń jest fakt, że w nocy organizm zużył już rezerwy energetyczne w postaci glikogenu, dlatego przy porannym treningu, zwłaszcza jeśli jesteśmy na czczo błyskawicznie zaczynamy spalać zapasy tłuszczu. Ćwicząc z rana podkręcamy też metabolizm, co pozwala na spalenie większej ilości kalorii w ciągu dnia.

Zwolennicy porannych treningów podkreślają, że ćwiczenia pomagają im się obudzić i wskoczyć na wyższe obroty. Pozytywnie nastawiają ich na cały dzień. Wielu osobom jednak trudno jest się zmobilizować z rana do ćwiczeń. Sama myśl o wcześniejszej pobudce napawa ich o dreszcze i motywuje do szukania wymówek, aby włączyć kolejną drzemkę. Szczególnie trudno jest zimą, gdy za oknem rano jest jeszcze ciemno, wtedy trudniej wyrwać się z objęć cieplutkiej kołdry. Przy porannych treningach trzeba również więcej czasu poświęcić na rozgrzewkę trzeba poświęcić więcej czasu. Rano nie powinny ćwiczyć osoby starsze, gdyż o tej porze jest większe ryzyko zawału. 

Popołudniowe i wieczorne ćwiczenia z kolei to świetny sposób na pozbycie się całodziennego stresu, oderwanie od problemów. Wieczorem temperatura ciała wzrasta, najwyższa jest ok. godziny 18:00, dzięki czemu maleje ryzyko kontuzji. Przyspieszenie metabolizmu przed snem spowoduje efektywniejsze spalanie kalorii także w nocy. Rozładowanie emocji w trakcie ćwiczeń pozwoli na łatwiejsze zaśnięcie. Dodatkowo to świetny sposób na pozbycie się napięć, które przez cały dzień mogły skumulować się w ciele. Nie należy jednak przesadzić, bo można uzyskać odwrotny efekt. Zbyt intensywne ćwiczenia wieczorem mogą powodować problemy z zaśnięciem. Pułapka w jaką wpadamy wieczorem to lista rzeczy, którą jeszcze dziś musimy zrobić zanim poćwiczymy, a o północy orientujemy się, że już za późno na trening i jesteśmy zbyt zmęczeni. 

W dyskusji dotyczącej najlepszej pory na trening wiele osób wskazuje także na procesy hormonalne, które zachodzą w naszym ciele każdego dnia i jak wpływają na skuteczność treningów. 

” Ci, którzy myślą, że nie mają czasu na uprawianie sportu, prędzej czy później będą musieli znaleźć czas na chorobę.”

– Edward Stanley 

Niezależnie od wszystkich tych czynników, zawsze pamiętaj, aby przede wszystkim słuchać swojego ciała. Są osoby, którym bardzo ciężko jest wstać rano, a co dopiero jeszcze ćwiczyć. Są też tacy, dla których godzina 6 rano wydaje się wręcz idealną porą na wysiłek. Bez względu na porę ćwiczenia będą efektywne, pod warunkiem, że będą wykonywane systematycznie.

Na początek oczywistość: jeśli planujesz ćwiczyć, to najpierw zastanów się, kiedy masz na to czas. Przykładowo, jeśli kończysz pracę lub inne obowiązki wieczorem, to trening, kiedy Twoje ciało jest zmęczone i zestresowane, może przynieść Ci więcej szkód niż korzyści. W takim wypadku lepiej ćwiczyć rano. Dzięki temu dasz sobie zastrzyk energii na cały dzień.

Jeśli jednak pracę rozpoczynasz bardzo wcześnie i możesz mieć problem z ćwiczeniem rano, wtedy najlepiej zaplanuj trening popołudniu lub wieczorem – pozwoli Ci to odreagować przeżycia z całego dnia i rozładować napięcie.

Zanim zdecydujesz, kiedy jest dla Ciebie najlepsza pora na trening, odpowiedz sobie na pytanie, czym tak właściwie jest trening? Dlaczego ma to tak duże znaczenie? Już tłumaczę. Każde ćwiczenie, niezależnie od jego charakteru i intensywności, to stres dla Twojego organizmu. Z czasem Twoje ciało przyzwyczaja się do tego stresu. 

Pamiętaj też, że o skuteczności treningu nie decyduje jego pora, tylko Twoje zaangażowanie i systematyczność. To, kiedy wykonasz trening nie ma aż tak dużego wpływu na jego rezultaty. W pierwszej kolejności zadbaj o właściwe odżywianie, regenerację i regularność swoich ćwiczeń, a szybko dostrzeżesz, że Twoje ciało się zmienia. W końcu, ważniejsze niż wykonanie treningu o odpowiedniej porze, jest wykonanie go w ogóle!

trenować rano czy wieczorem?
pani psycholog

Miłość co dnia

Miłość co dnia
pani psycholog

Agnieszka Zając

Kiedy pod koniec dnia stajemy przed lustrem, dobrze jest spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć: „Tak, to ja”. To cudowne uczucie, wiedzieć, że każdego dnia podąża się za swoimi wartościami. Niestety nie każdy doświadcza tego komfortu. Dla wielu droga do takiej spójności bywa kręta i wyboista. Tak było w przypadku Mastina Kipp. 

Od najmłodszych lat dorośli uczą nas, jak mamy postępować. Mówią, co możemy robić, a czego nam nie wolno, w co mamy się ubierać, jak zachowywać. Zabraniają rozmawiać z nieznajomymi. Zapisują na dodatkowe zajęcia. Zdarza się, że decydują o kierunku naszych studiów. Drugą równie wpływową grupą, jest grupa rówieśnicza. W młodzieńczym wieku to ona staje się wyrocznią. To rówieśnikom chcemy zaimponować, zależy nam na ich akceptacji. Aż pewnego dnia dorastamy…. I nagle okazuje się, że zupełnie nie wiemy, kim jesteśmy. W korytarzach porad, zakazów i nakazów, konsumpcjonizmu i komercji, gubimy swoją tożsamość, a na horyzoncie nie widać drogowskazów wskazujących własną ścieżkę. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach – social mediów, filtrów, błyskawicznych karier i ludzi znanych z tego, że są znani, łatwo wpaść w pułapkę powierzchownego blichtru i zgubić prawdziwe wartości.

Powoli życie daje nam znać, że podążamy nie swoją drogą. Zaczynamy się miotać, trochę jak w chorobie dwubiegunowej – krótkie, intensywne wzloty i bolesne upadki. W końcu jesteśmy tak zmęczeni i sfrustrowani tym, co robimy i kim jesteśmy, że musimy zacząć wszystko od nowa. I wydaje się nam, że to kryzysowa sytuacja, bo nie wiadomo, gdzie zacząć, co robić i czego tak naprawdę chcemy.

Ja uważam, że taki życiowy zakręt może być jednym z najważniejszych i najpiękniejszych momentów, jaki może nas spotkać. Oczywiście pod warunkiem, że odrobimy tę lekcję od losu. 

I tak właśnie było z autorem autobiograficznej książki „Miłość co dnia” – Mastinem Kipp.

 

 

„Zamiast „Dlaczego mnie to spotkało?” nauczyłem się pytać „Czego się teraz uczę?”. Przekonuję się na okrągło, że odpowiedź na to pytanie, jest o wiele bardziej związana z tematem i dostarcza więcej satysfakcji. Dlaczego? Ponieważ to czego się uczysz, jest tym dlaczego to się dzieje”- Mastin Kipp

Mastin, obecnie znany inspirujący mówca, który w 2005 roku założył Daily Love.  Do miejsca, w którym jest obecnie – popularny, doceniany przez sławy (jak Oprah Winfrey, Tony Robbins), przebył bardzo długą i mozolną podróż. Jako młody człowiek zachłysnął się szybkim sukcesem w branży muzycznej, a swoją wartość chciał udowadniać drogim samochodem, luksusowym autem i innymi drogimi gadżetami. Powierzchowne relacje, szybki sex  i praca pod presją, to doprowadza go do dokładnie przeciwnego celu, niż pragnął – długi, brak pracy i samotność wypełniana narkotykami. To historia o bardzo pogubionym człowieku, który ma silną potrzebę służenia innym, ale przez bardzo długi czas nie umie jej zdefiniować. Ponieważ Mastin nie poświęcał czasu na przeanalizowanie swoich potrzeb, planu kariery i sposobu na sukces, tylko koncentrował się na samym wierzchołku góry lodowej, wielokrotnie się z niej ześlizgnął, boleśnie przy tym obijając ciało i duszę. 

Autor i bohater za razem na pewno miał ogromne szczęście do ludzi, którzy wielokrotnie wyciągali do niego ręce chociażby zapewniając dach nad głową na wiele miesięcy. Możemy tu mówić o American Dream. Mastin miał ogromną potrzebę duchowości, jednak przez długi czas rozumiał bardzo płytko. Co było punktem przełomowym w jego historii? Jak zaczął pracować nad swoimi lękami i potrzebą przynależności? Tego Wam nie zdradzę. Musicie sami sięgnąć po książkę wydawnictwa KALI ZOI. Jedno jest pewno to inspirująca historia dla osób, które próbują odnaleźć swój cel, lecz boją się wyjść poza strefę komfortu.

Chyba najlepszym cytatem opisującym tę historię będą słowa Jima Rohna, który mówił, że „ustawienie żagli, a nie kierunek wiatru, wyznacza drogę, którą podążamy”. Często zdarza się, że musimy zmienić swoją drogę. I nie ma w tym nic złego. Najważniejsze, to nie stracić z oczu tego, na czym naprawdę nam zależy i płynąć w kierunku szczęśliwego życia. 

książka mastin kipp